Likwidacja połączeń kolejowych

dworzec kolejowyW związku z licznymi publikacjami w prasie oraz informacjami pojawiającymi się w środkach  masowego przekazu dotyczącymi likwidacji połączeń kolejowych w różnych regionach naszego kraju pragnę wyrazić głębokie zaniepokojenie.

Kolej od wielu lat była podstawą transportu w naszym kraju. Pociągi sunęły z południa na północ, z zachodu na wschód zaopatrując wszystkie regiony kraju w potrzebne surowce czy materiały. Potężna infrastruktura budowlana przez pokolenia naszych dziadków i pradziadków spełniała również zadania poznawcze oraz edukacyjne. Niespotykana ilość kolejek wąskotorowych, zza okien, których można było upajać się wspaniałymi widokami, zaczyna powoli przechodzić do historii. To kolej zawsze była podstawowym środkiem lokomocji dowożącym ludzi do pracy. Pracowały tutaj całe rodziny, zawód kolejarza przechodził z ojca na syna. Jego prestiż świadczył o mocnych podstawach, również tych prawnych.

Po zmianach ustrojowych(1989r.) nasze władze oddały się bez końca procesowi restrukturyzacji. Nagle okazało się, że kolejowe budynki, węzły, stanowiska pracy stały się niepotrzebne. Mimo naszych protestów, strajków kolejne rządy stały nieugięcie na stanowisku, że przerost administracji, nierentowne linie kolejowe, zniszczony tabor kolejowy, zaniedbane stacje są przyczyną agonii kolei.

Jesteśmy w roku 2012. Tysiące kolejarzy pożegnało się ze swoim kultywowanym od pokoleń zawodem. Maszyniści z łezką w oku mijają co miesiąc zarośnięte, zrujnowane, chylące się ku upadkowi węzły kolejowe, gdy udają się po zasiłek dla bezrobotnych. Gdyby ktoś sądził, że wspomniana restrukturyzacja będzie jedynym panaceum na problemy PKP to pragnę wyprowadzić go z błędu. Gdzie podziały się ,,zaoszczędzone środki ze zlikwidowanych etatów,,? Czy ktoś odczuł poprawę komfortu jazdy w czasie podróży? Dlaczego do tej pory nie przekazano samorządom niszczejących budynków kolejowych? Czyżby nie było w Polsce rodzin bez dachu nad głową? Kto zatroszczył się o rodziny zwolnionych kolejarzy? Wniosek nasuwa się sam.

Droga obrana przez rządzących naszym krajem jest zła. Masowe zwolnienia oraz przymiarki do likwidacji następnych połączeń kolejowych  nie przyczynią się do poprawy  sytuacji w regionie gdzie bezrobocie jest już i tak bardzo wysokie. Pojawi się problem dojazdu młodzieży do szkół, a rodziców do pracy. Weźmy przykład z Czech. Na liniach kolejowych o małej liczbie pasażerów kursują tzw. szynobusy. Nic nie stoi na przeszkodzie by u nas powstało cos takiego.

Zresztą to czysto techniczne rozwiązanie, których dziesiątki powinien mieć parlament oraz minister infrastruktury  by zapobiec dalszemu ,,rozkładowi,, kolei i zubożeniu społeczeństwa.

Kiedyś gdy szykowała się olbrzymia inwestycja w pewnym regionie Japończycy w końcu wybrali Słowację. Dlaczego? Zobaczyli zdewastowane stacje kolejowe i zarośnięte tory. Pomyślałam sobie, że gdyby na tej stacji zatrudniono choć jednego bezrobotnego…